Słynna topola przy Piłsudskiego już po redukcji. To ratowanie drzewa czy sadyzm?

Licząca około 120 lat topola czarna przy ul. Piłsudskiego w Bytomiu przeszła zapowiadane cięcia redukcyjne. Decyzja o skróceniu konarów wzbudziła jednak duże emocje wśród mieszkańców i osób zajmujących się ochroną zieleni. Podczas gdy miejscy urzędnicy przekonują, że zabieg miał zwiększyć bezpieczeństwo i przedłużyć życie drzewa, aktywiści pytają, czy tak radykalna ingerencja rzeczywiście była konieczna.
Jak informuje Urząd Miejski w Bytomiu, prace zostały wykonane na podstawie zaleceń dendrologów, którzy już w kwietniu wskazywali na ryzyko wyłamywania się części gałęzi. Wcześniejsze badania drzewa obejmowały m.in. tomograf komputerowy oraz próbę obciążeniową, która miała ocenić stabilność drzewa w gruncie. Według miasta wyniki badań były korzystne – system korzeniowy nadal zapewniał stabilność topoli, a pień posiadał wystarczającą wytrzymałość mechaniczną. Problemem miały być jednak konary i odrastające po wcześniejszych cięciach pędy, które zdaniem specjalistów – były słabo związane z miejscami dawnych cięć i mogły stanowić zagrożenie dla przechodniów oraz mienia.
W ramach przeprowadzonych prac prawy konar został skrócony o około dwa metry, a lewy o około trzy metry. Przed rozpoczęciem cięć wykonano dodatkowe badania przy użyciu sondy arborystycznej. Wykazały one obecność wewnętrznych ubytków w konarach – w miejscach wypróchnień sonda wnikała na głębokość nawet 45 cm, a w rejonie owocnika grzyba do około 60 cm przy średnicy konaru wynoszącej około 70 cm. Stwierdzono również pęknięcia kory na jednym z konarów. Miasto zapowiada, że topola pozostanie pod stałą kontrolą. W kolejnych latach mają zostać przeprowadzone następne badania – zarówno próba obciążeniowa, jak i tomografia, która pozwoli ocenić rozwój grzybni oraz stan zdrowej części drewna.
„Z pięknego drzewa został praktycznie tylko kikut”
Inaczej sytuację oceniają niektórzy mieszkańcy. Bytomski aktywista Artur Kamiński. W swoim wpisie na Facebooku przypomniał, że jeszcze kilka miesięcy temu władze miasta informowały o pozytywnym wyniku próby obciążeniowej.
– Minęły zaledwie trzy miesiące i mieszkańców obudził dźwięk pił łańcuchowych. Z pięknego, majestatycznego drzewa został praktycznie tylko kikut – komentuje.
Jego zdaniem tak silna redukcja korony budzi poważne wątpliwości, ponieważ specjaliści od lat zwracają uwagę, że nadmierne skracanie drzew może prowadzić do ich osłabienia, zwiększenia podatności na choroby oraz przyspieszenia procesu zamierania.
– Czy naprawdę chcemy, żeby Bytom zamieniał się w kolejną betonową pustynię? – pyta aktywista.
Spór wokół topoli przy ul. Piłsudskiego pokazuje szerszy problem obecny w wielu miastach: jak pogodzić bezpieczeństwo mieszkańców z ochroną starych, wartościowych drzew. Dla urzędników redukcja była koniecznym zabiegiem zabezpieczającym. Dla części mieszkańców – symbolem zbyt agresywnego podejścia do miejskiej zieleni. Ostateczną odpowiedź na pytanie, czy zabieg rzeczywiście uratuje topolę, przyniosą dopiero kolejne lata i zapowiadane badania kontrolne.










