Referendum w Bytomiu poważnie zagrożone. Komisarz zwrócił wniosek z powodu błędów formalnych!

Grafika kontekstowa: Gemini
Jak informują dziś lokalne media, proces przygotowań do referendum w Bytomiu napotkał na poważne przeszkody formalne. Choć inicjatorzy akcji zebrali według własnych deklaracji odpowiednią liczbę podpisów mieszkańców, sprawa wciąż pozostaje nierozstrzygnięta. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, aby referendum mogło się odbyć, konieczne było zgromadzenie niemal 10,7 tysiąca podpisów poparcia. Grupa referendalna złożyła stosowny wniosek 7 kwietnia, informując, że dołączyła do niego blisko 12,2 tysiąca podpisów. Oznaczałoby to przekroczenie wymaganego progu o ponad 1,5 tysiąca głosów.
Jak wynika jednak z informacji podawanych dziś przez „Dziennik Zachodni”, trwa obecnie szczegółowa weryfikacja złożonych podpisów. Dotychczas komisarz wyborczy nie zakwestionował ich liczby, jednak procedura kontrolna nadal się nie zakończyła, pojawił się jednak inny i to bardzo istotny problem. Komisarz wyborczy zdecydował o zwróceniu wniosku z powodu braków formalnych. Chodzi o brak odpowiednich dowodów potwierdzających, że mieszkańcy Bytomia zostali prawidłowo poinformowani o zamiarze przeprowadzenia referendum, i to na koszt organizatorów, co jest wymogiem ustawowym. Tego typu działanie można podejmować chociażby poprzez odpowiedniego komunikatu w lokalnej prasie, gdzie wskazuje się o zamiarze przeprowadzenia referendum, podaje się przyczyny / zarzuty i informuje o tym, jakie pytanie będzie zadane podczas głosowania i jakie odpowiedzi będą w nim możliwe.
Analogiczna sytuacja miała już miejsce w Będzinie, gdzie również wskazano na niedopełnienie obowiązków informacyjnych wobec mieszkańców. To pokazuje, że nie tylko liczba podpisów, ale także rygorystyczne wymogi proceduralne mogą przesądzić o losie inicjatyw referendalnych.
Na ten moment przyszłość referendum w Bytomiu pozostaje niepewna. Ostateczna decyzja będzie zależała zarówno od wyników weryfikacji podpisów, jak i od tego, czy organizatorzy będą w stanie skutecznie odnieść się do wskazanych braków formalnych. Jeśli okaże się, że ten obowiązek rzeczywiście nie został dopełniony, cała praca “zbieraczy” podpisów może pójść na marne. Czas na “wyprostowanie” dokumentów kończy się 5 maja.










