Znamy wyniki akcji referendalnej w Bytomiu. Inicjatorzy wskazują, gdzie popełniono błędy

Zakończył się formalny etap związany z próbą przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania Prezydenta Miasta Bytomia oraz Rady Miejskiej. Komitet Referendalny poinformował, że mimo zebrania, według własnych szacunków, wymaganej liczby podpisów, referendum ostatecznie nie odbędzie się. Decydująca okazała się szczegółowa weryfikacja list poparcia, która wykazała dużą liczbę błędów formalnych uniemożliwiających uznanie części podpisów za ważne.
Z przedstawionych danych wynika, że do weryfikacji przekazano 12 031 podpisów. Po sprawdzeniu poprawnie zweryfikowano 7410 osób. To wynik niewystarczający do spełnienia ustawowego progu potrzebnego do ogłoszenia referendum. Oznacza to, że ponad 4,6 tysiąca podpisów zostało odrzuconych z różnych przyczyn formalnych.
Największą grupę odrzuconych stanowiły osoby, które według komisji nie posiadają czynnego prawa wyborczego w Bytomiu. Takich przypadków odnotowano 1844. Chodzi między innymi o osoby nieujęte w lokalnym rejestrze wyborców, zameldowane poza miastem lub posiadające inne miejsce stałego zamieszkania.
Kolejnym istotnym problemem były rozbieżności adresowe. Aż 942 osoby podały na listach adres inny niż widniejący w Centralnym Rejestrze Wyborców. W praktyce oznacza to, że nawet poprawnie złożony podpis mógł zostać unieważniony z powodu nieaktualnych danych lub zwykłej pomyłki przy wypełnianiu formularza.
Poważnym błędem okazały się również nieprawidłowe numery PESEL. W 652 przypadkach wpisano błędny numer identyfikacyjny, co mogło wynikać zarówno z literówek, jak i nieuwagi podczas wypełniania dokumentów. To jedna z najczęstszych przyczyn odrzucania podpisów w podobnych akcjach obywatelskich, ponieważ numer PESEL jest podstawowym elementem weryfikacji tożsamości.
Dodatkowo 241 osób nie zostało odnalezionych w Centralnym Rejestrze Wyborczym. Przyczyny takich sytuacji mogą być różne. Wśród nich znajdują się błędnie wpisane dane, brak uprawnień wyborczych lub nieujęcie w bazie z powodów formalnych.
Komitet podkreśla, że istotnym wyzwaniem była otwarta forma zbiórki. Listy poparcia były dostępne do pobrania online, co ułatwiało udział mieszkańcom, ale jednocześnie zwiększało ryzyko błędnego wypełniania formularzy. Brak bezpośredniej kontroli nad poprawnością danych na etapie zbierania podpisów najprawdopodobniej przełożył się na wysoką liczbę odrzuceń.
Analizując wyniki, można wskazać kilka kluczowych błędów organizacyjnych. Przede wszystkim zabrakło skuteczniejszej weryfikacji danych jeszcze przed złożeniem dokumentów. Dodatkowo mieszkańcy mogli nie otrzymać wystarczająco jasnych informacji, że wszystkie dane muszą być zgodne z oficjalnymi rejestrami. Przy tak dużej akcji zabrakło również odpowiedniego marginesu bezpieczeństwa w liczbie zebranych podpisów, który zrekompensowałby naturalny odsetek błędów.
Mimo niepowodzenia organizatorzy akcji uznają samą mobilizację mieszkańców za sukces społeczny. Podkreślają, że tysiące zebranych podpisów pokazują skalę zaangażowania części mieszkańców w sprawy miasta i deklarują kontynuację działalności obywatelskiej w kolejnych miesiącach.
Nieudana próba referendalna pokazuje jednocześnie, jak duże znaczenie w tego typu inicjatywach mają nie tylko emocje i poparcie społeczne, lecz przede wszystkim skrupulatność formalna. Nawet szeroka mobilizacja może okazać się niewystarczająca, jeśli na etapie zbiórki zabraknie dokładności w kompletowaniu danych.










