Zarządca nie otworzy dziś schroniska w Bytomiu? Miasto zapowiada użycie środków prawnych, a sprawa eksploduje już w całej Polsce

Sprawa bytomskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt od kilku dni nie schodzi z internetu. Opisują ją wszystkie lokalne i ogólnopolskie media, a emocje wokół placówki osiągnęły poziom, jakiego Bytom nie pamięta od lat. Liczne protesty mieszkańców, aktywistów prozwierzęcych oraz samych samorządowców, którzy konsekwentnie ujawniali bulwersujące fakty dotyczące funkcjonowania schroniska, doprowadziły w końcu do decyzji, na którą wielu czekało – prezydent Bytomia Mariusz Wołosz ogłosił rozwiązanie umowy z dotychczasowym zarządcą. Problem w tym, że zarządca zdaje się chyba tej decyzji nie akceptować i próbuje samodzielnie układać dalszy tok wydarzeń.
Mimo zaplanowanego na sobotę 17 stycznia zgromadzenia przed schroniskiem oraz wcześniej planowanych adopcji zwierząt, zarządca oświadczył, że placówki w sobotę nie otworzy. Jako powód wskazał falę hejtu, gróźb oraz – jak podkreślił – zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników. Część personelu miała przebywać na zwolnieniach lekarskich, a atmosfera wokół obiektu określana jest przez zarządcę jako „skrajnie wroga”. Decyzja ta wywołała natychmiastową reakcję władz miasta. Prezydent Mariusz Wołosz poinformował, że wobec odmowy współpracy i nieprzyjęcia wypowiedzenia umowy, miasto przygotowuje się do przejęcia schroniska z wykorzystaniem dostępnych środków prawnych. Do czasu formalnego przejęcia obiektu, praca schroniska ma być codziennie kontrolowana przez przedstawicieli miasta. – Dobro zwierząt powinno łączyć, a nie dzielić – podkreślił prezydent, apelując jednocześnie o spokój podczas zgromadzenia zaplanowanego pod schroniskiem.
W oficjalnej informacji prasowej Urząd Miejski zaznaczył, że narastające niepokoje społeczne sprawiły, iż schronisko przestało pełnić swoją podstawową rolę – bezpiecznego azylu dla zwierząt. Wskazano także na uchybienia ujawniane podczas kontroli oraz brak realizacji decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii dotyczącej budowy tymczasowej kociarni. Zarządca schroniska odpowiada ostrym sprzeciwem. W swoim oświadczeniu określił decyzję prezydenta jako „niezrozumiałą i oburzającą”, twierdząc, że przez ostatnie miesiące narracja Urzędu Miasta była zupełnie inna niż ta zaprezentowana publicznie.
Ogromnym echem odbiła się również wczorajsza wizyta Dody w Bytomiu. Artystka, znana z zaangażowania w sprawy ochrony zwierząt, przyjechała do miasta, by osobiście włączyć się w nagłośnienie sprawy. W gabinecie prezydenta spotkała się zarówno z Mariuszem Wołoszem, jak i z zarządcą schroniska. Następnie w dużych emocjach relacjonowała swój pobyt w samym schronisku, publikując na swoim instagramie materiały, które błyskawicznie obiegły media społecznościowe i portale informacyjne. Dla wielu mieszkańców to właśnie jej obecność nadała sprawie ogólnopolski wymiar i jeszcze bardziej zwiększyła presję na wszystkie strony konfliktu.
Na ten moment jedno pozostaje pewne: bytomskie schronisko stało się symbolem sporu, który dawno przestał być wyłącznie lokalny. A decyzja o zamknięciu obiektu w dniu protestów i planowanych adopcji tylko dolała oliwy do ognia. Miasto zapowiada działania prawne, społeczne emocje nie słabną, a przyszłość schroniska pozostaje wielką niewiadomą.
fot. Maciej Bartków










