Bytom uchwalił budżet na 2026 rok. Prezydent Wołosz: To budżet przetrwania.

Rada Miejska w Bytomiu przyjęła dziś budżet miasta na 2026 rok. Dokument, który formalnie zamyka finansowe plany samorządu na kolejny rok, opiewa na kwotę przekraczającą 1,3 miliarda złotych. To liczba robiąca wrażenie, jednak atmosfera towarzysząca uchwaleniu budżetu była daleka od optymizmu. Zarówno przedstawiciele władz miasta, jak i część radnych opozycji zgodnie podkreślali, że jest to budżet trudny, oszczędny i obciążony poważnym ryzykiem.
Na inwestycje miasto planuje przeznaczyć blisko 159 milionów złotych. Wśród zapowiadanych zadań znalazły się m.in. budowa centrów przesiadkowych, remont Bytomskiego Centrum Kultury, adaptacja budynku przy ulicy Smolenia 20 na przedszkole z oddziałem żłobkowym oraz przebudowa i budowa kilkunastu ulic, w tym Cyryla i Metodego, Nickla oraz dróg w rejonie domków fińskich w Miechowicach. Jak jednak podkreśla prezydent miasta Mariusz Wołosz, są to w większości inwestycje współfinansowane ze środków zewnętrznych, głównie unijnych, wymagające zapewnienia wkładu własnego.
Budżet na 2026 rok otrzymał pozytywną opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach, jednak z zastrzeżeniami. Sam prezydent nie ukrywa, że dokument ma charakter budżetu przetrwania. W jego ocenie Bytom znalazł się w szczególnie trudnej sytuacji finansowej w wyniku wcześniejszych i obecnych zmian systemowych. W latach 2019–2023 miasto straciło ponad 215 milionów złotych na skutek wprowadzenia Polskiego Ładu, a zmiana ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, która miała złagodzić te skutki, w przypadku Bytomia nie przyniosła poprawy. Po raz pierwszy od 2003 roku odnotowano spadek transferów z budżetu państwa, a miasto zostało zakwalifikowane jako zamożne, co przełożyło się na utratę ponad 80 milionów złotych.
Największe wydatki w przyszłorocznym budżecie dotyczą oświaty i wychowania, na które zaplanowano ponad 575 milionów złotych, oraz pomocy społecznej i ochrony zdrowia, niemal 230 milionów złotych. Szczególnie niepokojąco wygląda prognozowana luka w oświacie, czyli różnica między środkami przekazywanymi przez państwo a rzeczywistymi kosztami ponoszonymi przez miasto. W 2026 roku może ona sięgnąć nawet 184 milionów złotych.
Budżet zakłada deficyt w wysokości blisko 80 milionów złotych, który ma zostać pokryty m.in. pożyczką w wysokości 100 milionów złotych. Jej ostateczna kwota uzależniona jest od ewentualnego wsparcia ze strony rządu, deklarowanego przez premiera i ministra finansów. To właśnie ta niepewność stała się jednym z głównych punktów krytyki ze strony części radnych.
Radny Maciej Bartków nazwał przyjęty dokument budżetem nędzy i rozpaczy, który nie daje miastu perspektyw rozwoju, a jedynie pozwala na bieżące administrowanie. Zwracał uwagę na brak jednoznacznych odpowiedzi w sprawach podwyżek i nagród dla pracowników MOPR, zaległości składkowych miejskich jednostek czy udziału Bytomia w programach związanych z ochroną ludności i obroną cywilną. Jego zdaniem miasto pogłębia zadłużenie, nie rozwiązując kluczowych problemów mieszkańców.
Krytyczne stanowisko zajęła również Katarzyna Bienek, która podkreślała, że głosowanie nad budżetem i Wieloletnią Prognozą Finansową na lata 2026–2046 zakończyło się przyjęciem dokumentów większością głosów, mimo rosnącego deficytu i braku realnych gwarancji wsparcia z zewnątrz. W jej ocenie decyzje te oznaczają dalsze życie miasta na kredyt i przenoszenie konsekwencji finansowych na mieszkańców.
Z drugiej strony pojawiły się także głosy poparcia. Radny Grzegorz Nowak zwracał uwagę na oszczędny charakter budżetu oraz pozytywną opinię RIO. Dziękował służbom finansowym miasta i prezydentowi za odpowiedzialne podejście w warunkach niekorzystnych rozwiązań ustawowych dla samorządów.
Bytom wchodzi w 2026 rok z budżetem, który formalnie spina się na papierze, ale pozostawia wiele znaków zapytania. To dokument, w którym więcej jest ostrożności niż ambicji, więcej obaw niż planów rozwojowych. Choć inwestycje będą realizowane, a podstawowe zadania miasta zabezpieczone, trudno oprzeć się wrażeniu, że przyszły rok upłynie pod znakiem finansowej niepewności, zaciskania pasa i oczekiwania na decyzje zapadające poza granicami miasta.
fot. Bytom.pl (H. Klimek)










