Bytom nie jest darmowym sklepem ani restauracją. Policja studzi zapał przyjezdnych

fot. KMP Bytom
Bytom po raz kolejny znalazł się na mapie zainteresowań osób, które zamiast uczciwie zapłacić za zakupy czy posiłek, próbują znaleźć sposób, by wyjść ze sklepu lub lokalu bez ponoszenia kosztów. Na szczęście nasza miejscowa Policja szybko studzi takie pomysły. W ostatnich dniach mundurowi zatrzymali osoby, które przyjechały do miasta z innych miejscowości i dopuściły się wykroczeń lub przestępstw.
Pierwsza z nich to 35-letnia mieszkanka Piekar Śląskich, która postanowiła potraktować jeden z bytomskich marketów jak miejsce darmowych zakupów. Kobieta próbowała wynieść ze sklepu artykuły przemysłowe o wartości ponad 1000 złotych. Plan nie zakładał jednak spotkania z ochroną, a tym bardziej z policjantami.
Pracownik ochrony zauważył, że klientka przekroczyła linię kas, nie płacąc za towar, i ujął ją na miejscu. Wezwany patrol potwierdził okoliczności zdarzenia, a skradzione rzeczy wróciły na sklepowe półki. Ponieważ wartość towaru przekroczyła ustawowy próg, kobieta odpowie za przestępstwo kradzieży, za które grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Kilka dni później policjanci zajęli się kolejną sprawą, tym razem dotyczącą 46-letniego mieszkańca Rudy Śląskiej. Mężczyzna odwiedził jeden z bytomskich lokali gastronomicznych, zamówił pizzę, zjadł posiłek, a następnie poinformował obsługę, że rachunku jednak nie zamierza regulować. Jak się okazało, nie był to jego pierwszy taki pomysł.
Podczas sprawdzania danych mężczyzny policjanci ustalili, że był on poszukiwany nakazem doprowadzenia do aresztu. Dodatkowo wyszło na jaw, że podobnych czynów miał dopuścić się również w lokalach gastronomicznych na terenie Rudy Śląskiej i Siemianowic Śląskich. Zamiast kolejnego darmowego posiłku czekała go więc wizyta w areszcie.










