Bytom dał impuls do referendum. Chorzów już z podpisami, kolejne miasta pójdą tą drogą?

Bytomska inicjatywa referendalna zaczyna wywoływać efekt domina w kolejnych śląskich samorządach. To właśnie tutaj mieszkańcy rozpoczęli działania zmierzające do odwołania prezydenta Mariusza Wołosza oraz całej Rady Miejskiej, pokazując, że referendum może stać się realnym narzędziem politycznego nacisku również w trakcie kadencji. W ślad za Bytomiem poszedł Chorzów, gdzie komitet referendalny poinformował dziś o zebraniu wymaganej liczby podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Szymona Michałka. Według organizatorów udało się zebrać nie tylko wymagane minimum, ale również około 15-procentową nadwyżkę, co ma zwiększyć bezpieczeństwo na etapie formalnej weryfikacji podpisów.
Podobnie jak w Bytomiu, również w Chorzowie organizatorzy zdecydowali się na zebranie większej liczby podpisów niż wymagane minimum, mając świadomość, że część z nich może zostać odrzucona z powodów formalnych. W lokalnych komentarzach coraz częściej pojawia się opinia, że Chorzów w pewnym sensie poszedł śladem Bytomia, obserwując przebieg tamtejszej inicjatywy i korzystając z podobnego modelu organizacyjnego. Sam fakt, że w krótkim czasie dwa duże miasta regionu przeszły pierwszy etap procedury referendalnej, pokazuje wyraźny wzrost obywatelskiej mobilizacji i rosnącą gotowość mieszkańców do bezpośredniego rozliczania władz samorządowych.
W Bytomiu procedura nadal trwa. Wiadomo już, że komisarz wyborczy zwrócił komitetowi referendalnemu wniosek celem uzupełnienia braków formalnych, co wydłużyło dalszy tok postępowania. Nie oznacza to jednak końca inicjatywy, lecz jedynie konieczność dopełnienia formalności administracyjnych. Jeśli dokumentacja zostanie poprawnie uzupełniona, mieszkańcy Bytomia nadal mogą jeszcze przed wakacjami zostać wezwani do urn, aby zdecydować o dalszych losach miasta. Stawka tego referendum jest szczególnie wysoka, ponieważ obejmuje ono zarówno odwołanie prezydenta, jak i całej Rady Miejskiej.
Coraz więcej wskazuje na to, że referendalna fala nie ogranicza się wyłącznie do Bytomia i Chorzowa. Podobna inicjatywa trwa również w Będzinie, gdzie mieszkańcy również podjęli działania zmierzające do przeprowadzenia referendum. Jednocześnie coraz częściej mówi się o możliwości organizacji podobnej akcji w Świętochłowicach. W mediach społecznościowych pojawiają się liczne głosy nawołujące do rozpoczęcia zbiórki podpisów wobec prezydenta Daniela Begera, co jest efektem narastającego niezadowolenia części mieszkańców z lokalnej polityki, ostatnich kontrowersji oraz dyskusji wokół kierunku rozwoju miasta. Jeśli taki scenariusz rzeczywiście zostałby uruchomiony, organizatorzy musieliby odpowiednio zaplanować harmonogram działań tak, aby ewentualne referendum mogło odbyć się po wakacjach, gdy frekwencja wyborcza jest zwykle wyższa.
Jeszcze kilka miesięcy temu działania w Bytomiu mogły wydawać się pojedynczym przypadkiem lokalnego konfliktu politycznego. Dziś coraz wyraźniej widać jednak, że uruchomiona tam inicjatywa mogła zapoczątkować szerszy trend w regionie. Bytom przecierał szlak, Chorzów szybko podążył podobną drogą, Będzin prowadzi własną inicjatywę, a polityczna temperatura rośnie również w innych miastach aglomeracji. Najbliższe miesiące pokażą, czy mieszkańcy regionu na większą skalę zaczną wykorzystywać referendum jako narzędzie bieżącego rozliczania władz samorządowych.










