Kolonia Zgorzelec: Rewitalizacja w blasku fleszy, codzienność w gumowcach

Bytomska Kolonia Zgorzelec od lat uchodzi za szczególne miejsce, związane z historią miasta, regionu i architekturą robotniczą. Gdy miasto ogłaszało plan jego rewitalizacji, zapowiedzi były ambitne: przywrócenie blasku historycznej osadzie i stworzenie tam relatywnie nowoczesnych mieszkań. Choć oficjalna narracja mówiła o wielkim sukcesie wizerunkowym, głos mieszkańców i fakty publikowane w mediach społecznościowych – m.in. na profilu Bezpieczny Bytom, gdzie kilka dni temu pojawił się szczegółowy opis sytuacji wraz z dokumentacją zdjęciową, pokazują znacznie ciemniejszy obraz tej inwestycji.
Podstawowym zgrzytem jest skala przeprowadzonych prac. Z 23 budynków tworzących osiedle, pełnej rewitalizacji poddano 13. W pozostałych 10, zarządzanych przez wspólnoty mieszkaniowe, prace ograniczyły się do oczyszczenia zewnętrznej cegły. Tam efekt “wow” kończy się więc na elewacji – wewnątrz wielu budynków wciąż straszą toalety w piwnicach, o czym w oficjalnych komunikatach ratusza trudno znaleźć jakąkolwiek wzmiankę.
Równie problematyczne okazuje się otoczenie budynków. Projekt zakładał kompleksowe zagospodarowanie terenu, tymczasem mieszkańcy wskazują na brak dróg wewnętrznych, oświetlenia i chodników. Zamiast obiecanych placów zabaw czy wiat śmietnikowych, codziennością lokatorów jest brodzenie w błocie. Jak podkreślają sami zainteresowani, wizyta na osiedlu bez gumowców często kończy się zniszczonym obuwiem.
Kontrowersje budzi także standard wykończenia lokali, które hucznie nazywano “apartamentami”. Z relacji mieszkańców wynika, że użyte materiały i wyposażenie to najniższa półka cenowa, co bardziej przypomina standard socjalny niż inwestycję premium. Czarę goryczy przelewa kwestia usterek. Mimo obietnic o ich szybkim usuwaniu w ciągu 14 dni, lokatorzy czekają na naprawy miesiącami, a nowe wady konstrukcyjne ujawniają się regularnie.
Odtrąbienie wielkiego sukcesu nie ma więc zbyt wiele wspólnego z codziennymi problemami ludzi mieszkających na Zgorzelcu, może również budzić pytania o efektywność wydatkowania pozyskanych funduszy. Całkowity koszt wyniósł 40,5 mln zł. Czy sytuacja tam się wkrótce poprawi? Czas pokaże.

fot. Zdjęcia opublikowane na profilu Bezpieczny Bytom (FB)










