loader image

REKLAMA

Reklama

Za zamkniętymi drzwiami bytomskiego schroniska: relacja byłego pracownika

0
547

W odniesieniu do ostatnich burzliwych dni związanych z akcją w bytomskim schronisku, na podstawie której – pod wpływem nacisków mieszkańców i opinii celebrytów – miasto zdecydowało się odebrać zarządcy nadzór nad placówką, głos postanowili zabrać także ludzie wcześniej związani ze schroniskiem. Ich relacje rzucają nowe światło na codzienną pracę w instytucji, w której opieka nad zwierzętami bywała daleka od ideału. Kamil Fudal, były pracownik schroniska, pracował tam od lipca do grudnia 2023 roku jako opiekun zwierząt i kierowca interwencyjny. W swojej obszernej relacji podkreśla, że przez długi czas powstrzymywał się od publicznych wypowiedzi z powodu obaw o uproszczenia, hejt i stereotypizowanie osób związanych z placówką. Jak twierdzi, milczenie nie służyło ani zwierzętom, ani tym, którzy rzeczywiście chcą zmian.

REKLAMA

Reklama

Decyzje podejmowane zbyt szybko

Były pracownik potwierdza sytuację, którą wcześniej opisywano publicznie – psa znalezionego po eutanazji planowano uśpić praktycznie natychmiast po jego odnalezieniu. Do zabiegu nie doszło tylko dzięki stanowczemu sprzeciwowi jednego z pracowników, który jasno zadeklarował konsekwencje służbowe i prawne w przypadku podjęcia takiej decyzji. Fudal przyznaje, że ten moment bardzo mocno uświadomił mu, jak wiele w takich miejscach zależy od postawy pojedynczych ludzi, a nie od systemu.

Interwencje „tylko po martwe”

Praca kierowcy interwencyjnego nie była prosta. Fudal wielokrotnie doświadczał konfliktu między procedurami a elementarną etyką ratowania życia. Wspomina sytuację, gdy wysłano go po martwego kota, a na miejscu okazało się, że zwierzę żyje. Natychmiast zawiózł je do lecznicy, jednak schronisko odmówiło zapłaty, tłumacząc, że interwencja dotyczyła żywego zwierzęcia. Podobna historia przydarzyła się z sarną, która pozornie była martwa. Ratunek został uznany za błąd, a wynagrodzenie nie przysługiwało, ponieważ dzikimi zwierzętami formalnie zajmowała się firma powiązana z kierownictwem. Dla Fudala to było jasne zderzenie procedur finansowo-administracyjnych z elementarną troską o życie.

Podwójne standardy i zaniedbania

Były pracownik opowiada też o sytuacjach, w których pracownicy nie ponosili konsekwencji za realne zaniedbania, podczas gdy inni byli karani za działania ratujące zwierzęta. Przypomina potrącenie dwóch kotów wolno żyjących przez wieloletniego pracownika. Jedno zginęło na miejscu, drugie było ciężko ranne i nie otrzymało natychmiastowej pomocy. Dopiero następnego dnia trafiło do lecznicy. Tego typu sytuacje bardzo mocno zapadły mu w pamięć i pokazały brak spójnych zasad w schronisku.

Kocięta – dramat najmłodszych

Najbardziej emocjonalnie obciążające były przypadki najmłodszych kotów. Fudal ocenia, że w pierwszych trzech miesiącach życia ginęło nawet 80–90 procent kociąt, które trafiały do schroniska często jako pozornie zdrowe. Według niego nie była to wina pracowników, a efekt złego zarządzania, przeciążenia systemu i braku jasnych procedur sanitarnych. Bioasekuracja, dezynfekcja i izolacja chorych zwierząt powinny być absolutnym priorytetem, jasno opisanym i egzekwowanym.

Wolno żyjące koty i ludzie z sercem

Na terenie schroniska regularnie pojawiali się ludzie, którzy po pracy i z własnych pieniędzy karmili wolno żyjące koty. Ich zaangażowanie było ogromne, a mimo to w rozmowach wewnętrznych bywali określani jako „problematyczni”. Opieka ze strony schroniska często ograniczała się do suchej karmy i wody. Mokra karma czy dodatkowa pomoc pojawiały się głównie dzięki inicjatywie pojedynczych pracowników.

Organizacja i przejrzystość

Fudal podkreśla, że instytucja realizująca zadania publiczne powinna cechować się pełną transparentnością organizacyjną i finansową. Wątpliwości budziły praktyki związane z realizowaniem interwencji na rzecz prywatnych podmiotów powiązanych personalnie czy wykorzystywanie pracowników do zadań niezwiązanych bezpośrednio z działalnością schroniska. Jego zdaniem wszystkie takie kwestie powinny być jasne dla opinii publicznej.

Pełna wypowiedź Pana Kamila: