Narastają kontrowersje w sprawie bytomskiego schroniska dla zwierząt. Jak skończy się ten spór?

Przez ostatnie tygodnie w Bytomiu ponownie rozgorzała dyskusja dotycząca warunków panujących w miejskim schronisku dla zwierząt. Choć pierwsze niepokojące doniesienia pojawiły się już wcześniej, dziś sprawa jest szeroko komentowana nie tylko lokalnie, trafiła również do ogólnopolskiej debaty, choćby za sprawą aktywistów i profilu Razem Śląsk na portalu X. Mieszkańcy, radni oraz organizacje prozwierzęce domagają się transparentności w działaniu placówki, wskazując na brak przejrzystości finansowej, wątpliwości dotyczące jakości opieki i niepokojące informacje płynące również z wizyt i kontroli bytomskich samorządowców. Władze miasta odpierają zarzuty, twierdząc, że schronisko funkcjonuje prawidłowo, jednak kolejne interwencje i relacje radnych pokazują, że konflikt wokół tej instytucji narasta i coraz bardziej dzieli lokalną scenę samorządową. Choć centrum sporu pozostaje Bytom, wątpliwości dotyczące funkcjonowania schroniska wpisują się w szerszą ogólnopolską dyskusję o tym, jak powinny wyglądać standardy opieki nad bezdomnymi zwierzętami i kto powinien ją sprawować.
Niepokojące sygnały i petycja
W przestrzeni publicznej temat schroniska pojawił się ponownie, gdy mieszkańcy zaczęli alarmować o niejasnościach związanych z finansowaniem i codziennym funkcjonowaniem placówki. Do Rady Miejskiej trafiła podpisana przez kilkaset osób petycja wzywająca do pełnej transparentności działań oraz udostępnienia dokumentów dotyczących opieki nad zwierzętami. Wskazywano na brak publicznych informacji o wydatkach, ograniczoną współpracę schroniska z wolontariuszami oraz na przykłady sytuacji, w których los zwierząt budził poważne wątpliwości. Sprawa odbiła się szerokim echem także przez historię zaginionej suczki Leti, która po odnalezieniu trafiła do schroniska, a następnie bez kontaktu z poprzednimi opiekunami została oddana do adopcji.
Radni interweniują, rośnie napięcie
Jednym z najbardziej aktywnych samorządowców w tej sprawie stał się radny Maciej Bartków. W swoich interpelacjach zwracał się do władz miasta o wyjaśnienie przyczyn śmierci zwierząt przebywających w schronisku oraz o udostępnienie pełnej dokumentacji weterynaryjnej. Odpowiedź miasta była odmowna, a radny usłyszał, że informacje te są objęte tajemnicą. Bartków podkreśla, że taka postawa jest niezrozumiała, skoro schronisko działa w imieniu gminy i na jej zlecenie. Dodatkowo uwagę opinii publicznej zwrócił obszerny raport opisany przez portal Bezpieczny Bytom, w którym wskazano liczne uchybienia od braku wyodrębnionych pomieszczeń do izolacji chorych zwierząt po niewłaściwe warunki przechowywania karmy i zardzewiałe kojce z wystającymi elementami mogącymi zagrażać psom.
Z pozyskanych informacji wynika także, że prowadząca Schronisko w Bytomiu Anna Kornas, oprócz środków otrzymywanych z budżetu miasta, zawarła szereg umów z innymi gminami. Na ich podstawie do Bytomskiego Schroniska trafiają odłowione bezdomne zwierzęta, jednak zysk z tej działalności zasila nie budżet Bytomia, lecz prywatną firmę. Dodatkowo prowadząca kieruje także stowarzyszeniem działającym na terenie schroniska. Dary rzeczowe oraz darowizny pieniężne przekazywane „dla schroniska” trafiać mają właśnie do tego stowarzyszenia, a nie do samego schroniska. Mieszkańców szczególnie porusza sprawa związana z odpisem 1,5% podatku. Jak wynika ze sprawozdania złożonego do KRS, z tych środków kierownictwo stowarzyszenia miało wypłacać wynagrodzenia. W 2024 roku było to niemal 200 000 zł. W praktyce może wyglądać to tak, że mieszkańcy Bytomia przekazują pieniądze z myślą o wsparciu zwierząt w schronisku, a ostatecznie znaczna część tych środków trafia do osób prowadzących placówkę, lub innych osób z nią związanych. W pozyskanie tych informacji szczególnie zaangażowała się radna Beata Adamczyk Nowak.
Miasto nie widzi problemu?
W międzyczasie władze Bytomia opublikowały informację, w której podkreśliły, że w wyniku przeprowadzonej kontroli nie wykazano poważnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu schroniska. Ten przekaz został jednak szybko zakwestionowany przez radnych i aktywistów, którzy wskazywali, że miasto przedstawia jedynie wybrane fragmenty protokołu, pomijając te najbardziej krytyczne. Narrację dodatkowo zaognił list, który radny Bartków otrzymał od właścicielki firmy prowadzącej schronisko. W wiadomości zapowiedziano podjęcie wobec niego kroków prawnych, zarzucając mu przekroczenie uprawnień, naruszanie dóbr osobistych i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Samorządowiec określił to jako próbę zastraszenia i zniechęcenia do dalszego działania.
Spotkanie w sprawie zmian
17 listopada odbyło się w Urzędzie Miejskim spotkanie dotyczące przyszłego kształtu Programu Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi. Choć było ono poświęcone poprawie warunków opieki nad zwierzętami, zabrakło na nim przedstawicieli schroniska oraz współpracującego z nim stowarzyszenia. Zgromadzeni samorządowcy i aktywiści ocenili to jako wyraz lekceważenia zarówno wobec miasta, jak i wobec organizacji gotowych do współpracy. Podczas rozmów zgodnie wskazywano na konieczność odejścia od modelu biznesowego w prowadzeniu schroniska i powierzenia go podmiotom non profit, które zdaniem uczestników lepiej odpowiadają misji opieki nad zwierzętami. Radny Bartków po raz kolejny wezwał do wypowiedzenia umowy obecnemu operatorowi.
O samym spotkaniu napisał również urzędowy portal Bytom.pl. Bardzo ogólnie przedstawiono, że spotkanie z udziałem władz Bytomia, radnych i organizacji prozwierzęcych poświęcone było omówieniu zmian w lokalnej polityce ochrony zwierząt, w tym w Programie opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zapobiegania ich bezdomności. Dyskutowano m.in. o zmianie trybu zlecania prowadzenia schroniska z przetargowego na konkursowy, rozwijaniu wolontariatu, programach edukacyjnych oraz kampaniach informacyjnych dotyczących sterylizacji, kastracji i odpowiedzialnej adopcji. Podkreślano, że celem powinno być nie tylko zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom, lecz przede wszystkim zapobieganie ich bezdomności. Poruszono również temat kotów wolno żyjących, wskazując, że ich opiekę i kontrolę populacji powinna prowadzić wyspecjalizowana organizacja pozarządowa, a nie schronisko.
Wnioski i perspektywy?
Wydarzenia wokół bytomskiego schroniska pokazują, jak trudny i wielowymiarowy jest to problem. Mimo że najgłośniejsze głosy płyną dziś z Bytomia, podobne sytuacje występują również w innych częściach kraju. Opinie ekspertów wskazują, że system opieki nad bezdomnymi zwierzętami wymaga głębokich zmian, a samorządy często balansują między ograniczeniami budżetowymi a realnymi potrzebami placówek. Dlatego tak ważne jest, aby spór wokół schroniska nie przerodził się w polityczną przepychankę. Zarówno władze miasta, radni, jak i organizacje społeczne powinni działać wspólnie, kierując się przede wszystkim dobrem zwierząt. Mieszkańcy oczekują konkretnych decyzji i poprawy sytuacji, a lokalne środowisko mimo różnic nie powinno tracić z oczu wspólnego celu. Wszyscy liczą, że sprawa zostanie rzetelnie wyjaśniona, a warunki bytowania zwierząt w Bytomiu ulegną realnej i trwałej poprawie.
fot. Bytom.pl










