loader image

REKLAMA

Reklama

Prezydent Bytomia pojechał „bić się o pieniądze” do Warszawy. Jeszcze wiosną ściskał się z premierem, dziś głośno protestuje

0
1928

Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent Bytomia Mariusz Wołosz z uśmiechem ściskał dłoń Donalda Tuska podczas wizyty premiera na Śląsku. Padły wtedy wielkie obietnice: 200 milionów złotych na rewitalizację miasta, przekazanie tysięcy mieszkań komunalnych i wsparcie dla Bytomia, który od lat zmaga się ze skutkami transformacji przemysłowej. W ostatnich dniach, gdy zapowiadanych pieniędzy wciąż nie ma, a w rządowych wyliczeniach miasto ma otrzymać mniej środków niż w ubiegłym roku, Wołosz pojechał do Warszawy, by „bić się o pieniądze dla Bytomia”.

REKLAMA

Reklama

Podczas obrad sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Komisji Finansów Publicznych prezydent Bytomia wystąpił emocjonalnie, apelując o korektę zasad finansowania samorządów. Właściwie wywiązała się tam mała awantura. Wideo z posiedzenia trafiło do sieci dzięki byłemu wiceministrowi z PiS Michałowi Wosiowi, który napisał przy tym: „Prezydent Bytomia, Mariusz Wołosz, WYBRANY Z LIST KO, wszedł na sejmową komisję i zaczął krytykować władzę, że nie ma pieniędzy na jego miasto, bo przekazują je tylko najbogatszym. Na nagraniu widać wyraźne zdenerwowanie i podniesiony ton prezydenta, co tylko podsyciło emocje wokół sprawy.

Sam Wołosz opublikował wcześniej oświadczenie, w którym szczegółowo wyjaśnił powody swojej interwencji. Napisał m.in.:

„Mieszkańcy Bytomia nie są gorsi od mieszkańców bogatych miast, które mają otrzymać gigantycznie więcej środków w przyszłym roku. Warszawa – 1,6 mld zł więcej, Kraków – ponad 600 mln zł, a Wrocław – ponad 550 mln zł więcej. A Bytom? 2,5 mln zł mniej. U nas utrzymanie szkoły, nauczyciela, pracownika, lekarza, kilometra drogi czy wykwalifikowanego urzędnika nie kosztuje mniej. To rażąca niesprawiedliwość. Zdecydował bezduszny algorytm, więc apelujemy o pilną korektę, aby wyrównać szanse naszego miasta i mieszkańców. Zawsze będę upominał się o Bytom – niezależnie od tego, kto sprawuje władzę w Polsce. ”

Ton wypowiedzi jest jednoznaczny, Wołosz zarzuca rządowi, że działa niesprawiedliwie i premiuje najbogatsze miasta kosztem tych, które zmagają się z problemami społecznymi i finansowymi. Jednak cała sytuacja ma też wymiar polityczny. Jeszcze kilka miesięcy temu to właśnie on stał obok premiera Tuska, chwaląc nową politykę wobec Śląska. Dziś publicznie krytykuje ten sam rząd, z którego poparciem startował w wyborach. Na zdjęciu z profilu FB prezydenta, kadr z jego wizyty w Warszawie.

Mieszkańcy Bytomia mogą więc czuć się zdezorientowani. Nie wiedzą, czy prezydent rzeczywiście wchodzi w otwarty konflikt z rządem, czy też próbuje wzmocnić swój wizerunek wśród wyborców niezwiązanych lub niesympatyzujących z Koalicją Obywatelską. Niektórzy obserwatorzy lokalnej sceny politycznej sugerują, że to element szerszej strategii – budowania pozycji samorządowca „ponad partyjnymi podziałami”.

Z drugiej strony, dla wielu bytomian sprawa ma wymiar czysto praktyczny, chodzi o konkretne pieniądze, które mogłyby trafić do miasta. Samorządowcy alarmują, że decyzje zawarte w nowelizacji ustawy o dochodach JST są „krzywdzące” i mogą zagrozić realizacji zaplanowanych inwestycji. W apelu do premiera Donalda Tuska podkreślali, że nie można mówić o zrównoważonym rozwoju kraju, jeśli miasta pokroju Bytomia dostają coraz mniej.

Wiosenne deklaracje o wsparciu finansowym dla Bytomia dziś brzmią jak echo kampanijnych obietnic. Polityczna symbolika zdjęcia, na którym premier Tusk i prezydent Wołosz stoją ramię w ramię, nabiera nowego znaczenia. Teraz zamiast wspólnych planów słychać wzajemne pretensje. Czy ten konflikt przerodzi się w trwałe rozstanie między władzami Bytomia a koalicją rządową, czy też okaże się tylko chwilową próbą sił – pokażą najbliższe tygodnie.