Niepokojące doniesienia o działalności schroniska dla zwierząt w Bytomiu. Radni żądają wyjaśnień!

W Bytomiu narastają kontrowersje wokół działalności Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Sprawa, którą od miesięcy podnoszą mieszkańcy, trafiła wreszcie w formie petycji pod obrady Rady Miejskiej. Radni niemal jednogłośnie uznali petycję mieszkańców za zasadną — mimo sprzeciwu zastępcy prezydenta Michała Biedy. Dokument podpisały setki bytomian, domagając się konkretnych działań na rzecz poprawy warunków zwierząt oraz przejrzystości funkcjonowania placówki.
Co postulują mieszkańcy?
W petycji, skierowanej do prezydenta Mariusza Wołosza, naczelnika Wydziału Inżynierii Środowiska Wojciecha Brysia oraz Rady Miejskiej, mieszkańcy żądają przede wszystkim:
- Umożliwienia spacerów z psami w weekendy, aby osoby pracujące mogły aktywnie pomagać schronisku.
- Rozszerzenia wolontariatu, który obecnie praktycznie nie funkcjonuje – mimo licznych chętnych do pomocy.
- Zwiększenia transparentności działań schroniska, w tym publikowania informacji o wydatkach, darowiznach, liczbie adopcji i spacerów.
- Zapewnienia całodobowej opieki nad zwierzętami, zgodnie z zapisami umowy z zarządcą.
- Wyjaśnienia sygnałów o niewielkiej liczbie spacerów i przypadkach nieprawidłowego traktowania zwierząt.
Mieszkańcy alarmują, że kontakt ze schroniskiem jest utrudniony, a informacje o zwierzętach – niedostępne dla opinii publicznej.
Radny Bartków: „To dopiero początek ujawnień”
Radny Maciej Bartków, który od dłuższego czasu monitoruje sprawę, nie kryje oburzenia. Na swoim profilu napisał:
„Radni Rady Miejskiej w Bytomiu poparli, i to niemal jednogłośnie, petycję mieszkańców. O tym, jakie powody stały za jej stworzeniem, co ujawniły kontrole w Schronisku i co ukrywa przed radnymi władza – opowiem już wkrótce. (…) W kwestii dobra zwierząt należy być zero-jedynkowym.”
W kolejnym wpisie Bartków zapowiedział ujawnienie „szokujących informacji” dotyczących funkcjonowania placówki, które jego zdaniem wymagają natychmiastowej reakcji władz miasta.
Ludzki dramat w tle – historia Leti
Do publicznej debaty o bytomskim schronisku przyczyniła się także dramatyczna historia mieszkanki, której ukochany pies Leti został po zaginięciu przekazany do adopcji – bez jakiejkolwiek informacji dla właścicieli.
„Zaginęła nasza suczka Leti, która była z nami przez siedem lat. Dopiero po czasie dowiedzieliśmy się, że trafiła do schroniska w Bytomiu, gdzie po dwutygodniowej kwarantannie została wydana do adopcji. Nikt nas o tym nie poinformował” – relacjonuje kobieta w emocjonalnym poście.
Próby kontaktu ze schroniskiem były bezskuteczne, odmówiono jej wglądu do dokumentów. Nowi opiekunowie Leti odmówili zwrotu psa, tłumacząc, że zdążyli się z nim zżyć. Historia kobiety poruszyła mieszkańców i stała się symbolem problemów komunikacyjnych i organizacyjnych placówki.
Co dalej?
Radni zapowiadają kontrole i domagają się od władz miasta pełnej transparentności w sprawie finansowania i nadzoru nad schroniskiem. Mieszkańcy liczą, że ich głos po latach milczenia wreszcie przyniesie realne zmiany. Na razie jednak w Bytomiu narasta poczucie niepokoju – zarówno o los zwierząt, jak i o sposób, w jaki władze reagują na społeczne sygnały.
Treść petycji publikujemy poniżej:

Jedno ze zdjęć Leti opublikowane przez dotychczasowych właścicieli:

fotografia ilustrująca artykuł: UM Bytom










